Dolina, którą nie płynie rzeka

Pozostając w klimatach złotej polskiej jesieni, przenieśmy się w czasie rok wstecz. W ramach projektu LIFE+ Ochrona muraw kserotermicznych odbył się cykl zajęć w urokliwej Dolinie Wodącej, który miałam przyjemność współprowadzić. Dolina ta jest jednym z najbardziej atrakcyjnych punktów na mapie Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Jej wyjątkowość polega na tym, że – w odróżnieniu od większości dolin czy wąwozów – jej dnem nie płynie żaden strumień ani rzeczka.

Uczniowie szkół na wszystkich poziomach nauczania mieli okazję zapoznać się z mnóstwem ciekawostek przyrodniczych, w tym ze zjawiskami krasowymi i gatunkami występującymi w murawach. Po drodze mogliśmy zaobserwować m.in. zanokcicę skalną i rzadkiego w Polsce języcznika zwyczajnego – możecie je rozpoznać na zdjęciach poniżej 🙂 Klimatu spacerom dodawały spróchniałe pniaki, dywany z liści, wapienne ostańce, jaskinie (oraz ich mieszkańcy) i ślady bytowania zwierząt. Nad trasą naszych wędrówek górowały malownicze ruiny zamku w Smoleniu i znajdujące się nieopodal Zegarowe Skały.

Swoistą atrakcję stanowiła również jakinia Na Biśniku – co jest o tyle ciekawe, że w tamtym okresie była zamknięta. Dlaczego? Otóż w tym miejscu utworzono stanowisko archeologiczne związane z ludźmi pierwotnymi, którzy w czasie epoki lodowcowej polowali tam na mamuty 🙂

Czy znacie jakieś podobnie inspirujące miejsca w okolicach Krakowa? Opiszcie je w komentarzach! 😉